piątek, 6 kwietnia 2018

Naturalne nowości w pielęgnacji



Od dawna już staram się wybierać produkty naturalne, Ci którzy troszkę mnie znają już o tym dobrze wiedzą ;). Z pielęgnacją jest znacznie łatwiej niż z makijażem, tu moja droga jest raczej kręta. Z tej pierwszej kategorii 85-90% to zawsze produkty naturalne. Niedawno na mojej półce w łazience pojawiło się sporo nowości, więc chętnie podzielę się krótko swoją opinią na ich temat.



Dwa kosmetyki marki Vianek. Pierwszy to normalizujący peeling do twarzy, który zawiera ekstrakt z szałwii, spirulinę i olejek miętowy. Drobiki korundu dobrze zdzierają martwy naskórek, a sam produkt daje fajne uczucie odświeżenia.
Drugi to odżywczy żel myjący do twarzy, który kupiłam już kolejny raz, ale chyba nigdy wcześniej o nim nie wspomniałam. Zawiera miód i olejek z pestek moreli. Bardzo dobrze oczyszcza twarz i zmywa makijaż. Ja bardzo lubię go używać razem z gąbeczką konjac.


Kolejnym produktem jest żel aloesowy All Terrain, dostępny na iherb. Ma ciekawy skład wzbogacony m.in. o ekstrakt z rumianku i olejek lawendowy. Żel aloesowy ma wiele zastosowań, mi na co dzień sprawdza się jako krem na dzień po zmieszaniu z olejkiem jojoba (al niestety nie pod makijaż). Używam go też w przypadku podrażnień.
Żel punktowy na wypryski od Sylveco również jest na bazie żelu aloesowego, ale głównym składnikiem aktywnym jest olejek z drzewa herbacianego. Produkt ten ma bardzo prosty skład i jest chyba jednym z najlepiej działających tego typu produktów, jakie do tej pory używałam.
Następny kosmetyk to krem do twarzy z morwą i lukrecją marki Orientana. Jedni ten produkt chwalą inni nienawidzą, szczególnie przez zapach. Niektórzy mówią, że czują tu perfumy Pani Walewskiej lub kostkę sedesową... Według mnie to przesada, fakt można tu wyczuć sosnowy odświeżacz, ale nie jest aż tak intensywny. Mam wrażenie, że teraz pachnie dość delikatnie, albo może przyzwyczaiłam się po zużyciu połowy opakowania :). Krem przeznaczony jest do cery tłustej i problematycznej, ale jego konsystencja mogła by świadczyć o zupełnym przeciwieństwie. Jest on bardzo treściwy i zawiera wiele olei (np. ze słodkich migdałów, słonecznika), a nawet masło shea. Trzeba jednak przyznać, że nie zapycha. Jednak przy obecnej pogodzie nadaje się tylko na noc. Nie wchłania się też zbyt dobrze. Ekstrakt z liści morwy i korzenia lukrecji mają działać przeciwzapalnie, antybakteryjnie i łagodzić podrażnienia. Po nałożeniu kremu często czuć pieczenie jakby wszystkie składniki działały i odkażały nam skórę. To uczucie jednak szybko mija i nie pozostawia podrażnień. Krem pomaga w gojeniu wyprysków i nawet lekko zmniejsza pory. Niestety kolejne niedoskonałości i tak się pojawiają. Produkt ten ma naprawdę bardzo dobry skład, ale mam co do niego mieszane uczucia. Poprzedni z tej marki był świetny, do tego już nie powrócę, głównie przez konsystencję i zapach.


Kawowy peeling cukrowy do ciała marki Nacomi sprawdza się za to świetnie w swojej roli. Dodatkowo obłędnie pachnie kawą i pozostawia skórę nawilżoną, przez zawarte w składzie olejki.
Ostatnim kosmetykiem jest dezodorant w kremie marki Schmidt's, który stał się bardzo popularny i wychwalany. Nie należy do najtańszych więc zdecydowałam się na mniejszą pojemność i jak się w moim przypadku okazało słusznie. Niestety u mnie się nie sprawdza. Może działa lepiej niż większość naturalnych dezodorantów, ale bez rewelacji i nie tak długo jak tego potrzebuję. Dodatkowo podrażnia mnie po kilku użyciach i pojawiają się krostki, które szczypią. Nie wiem czy to wina sody w składzie czy olejku lawendowego, ale z tym drugim nie miałam nigdy problemu. Używam go więc bardzo rzadko, bądź na stopy gdzie jest ok. Zastanawiałam się nad wypróbowaniem wersji w sztyfcie, ponieważ ma inny skład, ale opinie też są różne. A wersja zapachowa nie ma tu chyba większego znaczenia.
Dajcie znać czy używałyście któregoś z nich i jak Wam się sprawdza?
Naturalny dezodorant to naprawdę niezłe wyzwanie. Próbowałam już wielu, z różnych półek cenowych i zaczynam już tracić nadzieję.

10 komentarzy:

  1. Znam tylko peeling - jest cudowny! :)
    A próbowałaś może dezodoranty Lale?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie, nie znałam nawet tej marki. Na pewno więc zwrócę na niego uwagę :)

      Usuń
    2. Właśnie też miałam proponować ten dezodorant i kupiłam go również za polecenie boli jak razem byłyśmy na targach naturalnych kosmetyków i muszę przyznać że naprawdę robi robotę :)

      Usuń
  2. kosmetyki vianek i sylveco bardzo sobie chwalę

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżeli chodzi o firmę Vianek, to nie miałam jeszcze nic od nich. Ale dużo o nich czytałam czy to na blogach, czy na różnych stronach z artykułami i ma on różne działania i efekty.. chyba najlepszym rozwiązaniem jest sprawdzić na sobie - tak jak ze wszystkimi produktami zresztą, jednak ten ma naprawdę przeróżne działania :x

    OdpowiedzUsuń
  4. Nadal szukam naturalnych dezodorantów, które byłyby skuteczne, ale jeszcze nie znalazłam takiego, na którego by ktoś nie narzekał. Są one dość drogie, więc szkoda mi wyrzucać pieniądze w błoto :C Kosmetyki Vianka i Sylveco lubię, ale ani peelingu, ani żelu punktowego jeszcze nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam o tych produktach ale jeszcze nie stosowałam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawi mnie bardzo ten punktowy żel z Sylveco. Ja na wypryski stosuję Benzacne już od wielu lat i działa super ale szukam czegoś naturalnego, co nie barwi ubrań i poszewek na poduszkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żel Sylveco jest bezbarwny i niczego nam nie zabarwi:) Lubię jeszcze maść cynkową z iherb ale ona dobra jest na dzień bo cielisty kolor i może służyć rownież jako korektor jeśli nie mamy zbyt jasnej cery.

      Usuń